Jeszcze do niedawna bycie singielką czy singlem traktowano jak stan przejściowy. Dziś coraz więcej osób z pokolenia Z świadomie odkłada randkowanie na później, inwestując czas, pieniądze i energię w siebie. Trend nazwany „solomaxxing” nie zdaje się jednak stać w opozycji do miłości. To raczej próba zbudowania pełnego, satysfakcjonującego życia, które nie kręci się tylko wokół romantycznego związku.
Jeszcze do niedawna bycie singielką czy singlem traktowano jak stan przejściowy. Dziś coraz więcej osób z pokolenia Z świadomie odkłada randkowanie na później, inwestując czas, pieniądze i energię w siebie. Trend nazwany „solomaxxing” nie zdaje się jednak stać w opozycji do miłości. To raczej próba zbudowania pełnego, satysfakcjonującego życia, które nie kręci się tylko wokół romantycznego związku.